W drodze

Wbrew opinii niedowiarków, wyruszyliśmy.Słoweński Bled powitał nas wiatrem i zimna wodą, ale w kamperku ciepło… Alex jednak zdążył złapać gorączkę i teraz jesteśmy trochę uziemieni.Kamper nie jest skończony, ale do drogi gotowy. Nie wiem ile walczymy, mam nadzieję że się zmieścimy.Przed wyjazdem skończyłem podłogę – choć po sezonie będzie zmiana

zamontowałem plusy w duzych oknach – kupione na alledrogo w rewelacyjnej cenie 60 zł, przydzielona na pół robi za dwie, a zapytana o podobne firma wyceniła je na 600 zł! …z rabatem!!!!! A są to plisy plaster miodu z aluminium wewnątrz. Jestem bardzo zadowolony.Pierwsza noc w kamperze z gorączkującym 8latkiem ujawniło kilka błędnych koncepcji i podjąłem już decyzję o przebudowie składanego tylnego podwójnego łóżka na dwie stałe jedynki w układzie piętrowym. Zyskam dodatkowe 40 cm na pionową szafę w której Monia powiesić będzie mogła powiesić kiecki. Już się nasłuchałem.Generalnie skończona jest większość drzwi do górnych szafek, choć trzeba dołożyć takie chujanty żeby było tak
Na razie się otwiera „ręcznie” i wygląda tak:Rzutem na taśmę zamontowałem też kierownicę w skórze która kupiłem 2 lata temu. Zamontowałem niczym więcej na więźbie… Analogia tym prawdziwsza że camper nie skończony, niczym dach bez krycia…

Precz z rewolucją Francuską

Dodaj komentarz