Przez południową Słowenię przejechaliśmy w oberwaniu chmury… Autostrada jak przeprawa przez Wisłę. Godzinę później dojechaliśmy na Chorwackie wybrzeże i po wyjściu z samochodu odkryłem, że ciekniemy.


Bardzo mnie to zaniepokoiło i po chwili poszukiwań odkryłem że woda przez nadkola ma dość swobodny dostęp do progu pod drzwiami. Jest tam korek ktory po wyjeciu odsłonił kopalnie piasku… Coś z tym trzeba zrobić. Wiec zakupiłem

I zamotowałem

Zdjęcie prześwietlone, ale inaczej słabo widać.
A tak wyglądał próg juz częściowo wyczyszczony.



Plastiki są dość kiepskiej jakości. Wyprodokowane z materiału z recyklingu, niejednorodne w strukturze – jeden pękał na krawedzi już przy przenoszeniu. Ale za 100zl cudów nie oczekiwalem. Sa dosc ciasno choć niedokladnie dopasowane do nadkoli. Ciasno bo nie udało mi się – jak początkowo planowałem- dołożyć izolujacej od dźwięku warstwy pianki Armaflex, a niedokladnie bo calosc jest lekko powichrowana. Przy przednich używałem opalarki żeby je „ułożyć”. Ogolnie jestem zadowolony. Progi oczywiscie najpierw wyczysciłem, zabezpieczyłem i uszczelniłem. Koła sie wyciszyły… nie jakoś bardzo ale zauważalnie.